Welcome to Szfendacze
 
 

  Menu

· Strona główna
· Ankiety
· Archiwum
· Do pobrania
· Galeria
· Szukaj
· Tematy
· Top 10
· Twoje konto
· Web Links
· Wiadomości pryw.
· Wyślij newsa
· Zawartość
 

  Who's Online

Aktualnie jest 8 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
 

 
  Bieszczady – wrzesień 2007
Wyjazd w Bieszczady na zakończenie lata




Od kilku lat stało się tradycją, że na początku września w gronie starych znajomych wyjeżdżamy w Bieszczady pod hasłem „Pożegnanie lata”. Niestety życie nieraz krzyżuje nasze plany. Tak stało się również tym razem. Proponowany przez innych termin wyjazdu był dla mnie zdecydowanie niedogodny. Dlatego też postanowiłem wyruszyć na indywidualną wyprawę.

Ostatecznie w wyjeździe wzięło udział 6 osób. Wyruszyliśmy z domów w sobotę, 1 września. Bez wielkiego pośpiechu dotarliśmy do Leska i wkrótce zatrzymaliśmy się na krótki postój na parkingu w pobliżu Kamienia Leskiego (w miejscowości Glinne).

Wielokrotnie tamtędy przejeżdżałem ale nie udawało się znaleźć czasu na obejrzenie imponującej skały. A naprawdę warto!

Zatrzymujemy się na parkingu po prawej stronie (jadąc w Bieszczady) drogi. Trzeba wspiąć się ścieżką przez rzadki lasek kilkadziesiąt metrów pod górkę i znajdujemy się u podstawy pokaźnego ostańca. Ma on ok. 20 metrów wysokości i kilkadziesiąt metrów szerokości. Widok jest naprawdę niezły. Kto jeszcze nie widział „Kamienia Leskiego” powinien koniecznie go zobaczyć.

Po krótkiej wyprawie wracamy do samochodów i ruszamy w dalszą drogę. Zatrzymujemy się w Pszczelinach, w miejscu zlikwidowanego (jak dowiadujemy się później) pola namiotowego nad brzegiem Wołosatego. Miejsce jak zwykle jest urocze i dobrze utrzymane. Czysto, skoszona trawa, stojaki z workami na śmieci. Niestety miejsce gdzie zwykle rozstawiamy namioty jest zajęte przez grupę harcerzy, przenosimy się troszkę dalej, w pobliżu jest jeszcze starsze małżeństwo – ich obecność nie powinna być kłopotliwa. Ustawiamy namioty, zjadamy drugie śniadanie i wyruszamy na „lekki” spacer. Ania, z powodu nadwyrężonego stawu skokowego, zostaje w obozie. Towarzystwa dotrzymuje jej Michał (Misiek). W czwórkę wsiadamy do samochodu i jedziemy na Przełęcz pod Rawkami. Stamtąd spacer na Połoninę Caryńską. Niestety na szczycie zaczyna padać mżawka, potem drobny deszcz. Wracamy lekko się ślizgając na nieco błotnistej ścieżce. Na szczęście deszcz nie jest intensywny, później praktycznie przestaje padać.

Po powrocie do namiotów standardowo – obiad, wieczorem ognisko itd. Jak zwykle w tym miejscu z drewnem na ognisko są lekkie problemy ale dajemy sobie radę.

Rano bez pośpiechu – śniadanie, potem zwijanie namiotów i nieoczekiwana wizyta połączonych sił policji i straży granicznej. Zostajemy poinformowani o fakcie zlikwidowania pola namiotowego i konieczności posiadania pozwolenia na biwakowanie w tym miejscu.

Wracając do domu skręcamy do Mucznego w wiadomym celu – pstrąg w "Wilczej Jamie". Pstrąg jak zawsze pyszny, przy okazji zaobserwowaliśmy poszerzenie oferty kulinarnej no i oczywiście wzrost cen. Na deser wstępujemy do „Słodkiego Domku” w Lesku.

Do zobaczenia w  Bieszczadach. Na pewno jeszcze tu wrócimy.









Prawa autorskie © Szfendacze Wszystkie prawa zastrzeżone.

Opublikowane: 2007-09-11 (405 odsłon)

[ Wróć ]
 
 

Content ©

 
  Web site powered by PHP-Nuke

All logos and trademarks in this site are property of their respective owner. The comments are property of their posters, all the rest © 2005 by me.
You can syndicate our news using the file backend.php or ultramode.txt